Niezastąpione, gdy masz na coś ochotę, ale nie umiesz tego sprecyzować. Cały jego urok tkwi w sposobie spożywania: palcem, łyżką, widelcem (!), ale zawsze prosto ze słoika. Tak naprawdę, mając za sobą co najmniej 10 słoików zjedzonych, chyba ani razu nie jadłam go np. na kanapce.Domowe masło znacząco różni się od tego kupnego. Raz, że wiesz dokładnie, co w nim jest, a dwa, że jest duużo lepsze, jakby bardziej... hmm... orzechowe. Moje jest z kawałkami orzechów - takie lubię. Kremowe, a jednak chrupiące. W każdym razie już nigdy żadnego nie kupię!
składniki (na słoik 450g):
- 450 g orzechów ziemnych*
- 2 łyżeczki oleju arachidowego (może być słonecznikowy), na oko
- ½-⅔ łyżeczki soli
Gdy jednak zdecydujesz się pójść na łatwiznę i kupisz zwykłe, solone orzeszki pamiętaj, by nie dodawać soli (!), ulegnie też zmianie ilość dodawanego oleju.
¾ orzechów wrzuć do blendera, dodaj olej i sól i miksuj na najwyższych obrotach do uzyskania gładkiej, jednolitej masy - w trakcie kilka razy łyżeczką zgarnij orzechy ze ścianek. Dodaj pozostałą część orzechów i miksuj na mniejszych obrotach jeszcze kilka sekund, dopóki orzechy nie zostaną pokruszone. Przełóż do słoika. Możesz je przechowywać w szczelnym zamknięciu do 2 miesięcy.
Smacznego:)
masło orzechowe, moje ulubione! muszę takie zrobic, no, po prostu muszę!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko ;]
Też mam przepis na masło, tylko jakoś nie mogę się zebrać, żeby je zrobić. Kupnego nie ma nawet co porównywać z takim domowym. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńgenialny pomysł! wyśmienite!
OdpowiedzUsuńAch.. znam go znam :)
OdpowiedzUsuńMam ochotke i zrobic, ale..
to moze jak sie troszke ozimni;p
Pozdr.
Też kiedyś robiłam sama masło orzechowe. Całkiem inne niż ze sklepu, ale bardzo smaczne :) Twoje wygląda bardzo apetycznie :)
OdpowiedzUsuńja też nigdy nie jadłam masła orzechowego na chlebie. tak jak każde smakowe masło - obowiązkowo ze słoiczka!:)
OdpowiedzUsuńkupne masło orzechowe mi niezasmakowało, bo było słone
OdpowiedzUsuńzrobię z tego przepisu, ale pominę sól, dzięki za przepis ;)
ale cudo. już mam ochotę biec do sklepu po orzeszki... bo ja orzechowe masło to uwielbiam. i wyjadam łyżeczką ze słoika, dokładnie tak jak i Ty. i też lubię z tymi kawałeczkami chrupiącymi. no nic.. idę do sklepu!
OdpowiedzUsuńMmmmm... ja jadłam w jeszcze jednej postaci: w ciasteczkach :) nadaje się też idealnie do muffinek. A samo w sobie jest pyszne - super przepis!
OdpowiedzUsuńja nie mogę mieć takiego słoiczka w domu bo wtedy nie odchodzę dopóki dna nie zobaczę... :)
OdpowiedzUsuńwiele razy widziałam przepis na domowe orzechowe masło.. i wiele razy powtarzałam sobie, że kiedyś je zrobię.. ale dzisiaj jak zobaczyłam Twój słoiczek, to przepadłam.. zrobiłam! wystarczyła naprawdę chwila, bym pobiegła do sklepu i już w mojej lodówce czeka moje własne domowe masło orzechowe. ach!
OdpowiedzUsuńcieszę się bardzo, asiejko:)
OdpowiedzUsuńWyjadanie po kryjomu masła orzechowego ze słoiczka to dla mnie czynność wręcz lubieżna. Kocham, uwielbiam. Szkoda tylko, że to tak zabójcze dla figury jest... ;))
OdpowiedzUsuńTakie domowe masło musi być podwójnie cudowne.
Pozdrawiam! :)
Zaytoon kilka łyżek nie zaszkodzi;>
OdpowiedzUsuńDoskonały pomysł ! Bardzo mi się podoba twój luzny stosunek do etykiety a najbardziej podoba mi się wygarnianie masy paluchem ze słoika :)* Jednym zdaniem cud, miód i orzeszki :)*
OdpowiedzUsuńWidelcem ze słoika ;) mój ulubiony sposób jedzenia masła. Albo zanurzam w nim coś pozornie nie pasującego, np.surową marchewkę. Pycha!
OdpowiedzUsuńA właśnie upiekłam z nim sernik :)
Dobre masło (i niedrogie!) można kupić w spożywce Marks&Spencer.
A do masła własnej roboty się przymierzam :)